Wszystkie wpisy, których autorem jest zygmuntbialas

O Odessie i o Ukrainie – 02.05.2019.

2 maja 2014 roku – dziesiątki osób zginęły w Domu Związków Zawodowych w Odessie. Budynek został podpalony przez ultranacjonalistyczny tłum przy użyciu koktajli Mołotowa.

W masakrze w Odessie zginęło 48 osób, a 210 zostało rannych. Oleg Muzyka, działacz polityczny, jest jednym z niewielu ocalałych z ataku. Wraz ze współautorem Saadim Isakovem zaprezentował swoją nową książkę na temat tragicznego incydentu i sytuacji na Ukrainie w Berlinie. Jego nowa książka nosi tytuł „Ukraina: pięć lat po Odessie”.

.
Co sprawiło, że napisałeś tę książkę?

.
Początkowo myślałem, że pamiętam wszystkie wydarzenia z tych pięciu lat – spotkania z posłami, dyskusje, pojawienie się w parlamencie. Kiedy zacząłem analizować to bliżej, zrozumiałem, że naprawdę to pamiętam wydarzenia z 2 maja 2014 roku. Nadal mam to przed oczyma: zmarli koledzy, ten ogień, dym, śmierć. Spokój i pokój, które nastąpiły potem, stopniowo znikają. Wtedy moi przyjaciele poradzili mi, żebym wszystko umieścił na papierze. Nie musiałem długo zastanawiać się, kogo włączyć do tego projektu; zwróciłem się do moich przyjaciół: Saadi Isakova, Franka Schumanna, Lilii Bersuch. Tak więc ta narracja dokumentalna ujrzała światło dzienne.
.
Co wydarzyło się w ciągu pięciu lat i jak widzisz sytuację dzisiaj, pięć lat po katastrofie w centrum związkowym Odessy?
.
Nie żałuję tego, że ​​byłem w tych dniach w Odessie. Wraz z moimi kolegami i przyjaciółmi próbowałem chronić moje miasto przed zbliżającym się nacjonalizmem, który powoli przekształca się dziś w faszyzm. Nie żałuję tego! Żałuję tylko, że moi przyjaciele i koledzy zginęli. Wszystko pozostaje tutaj takie samo. Przez ostatnie pięć lat udało mi się przełamać blokadę informacyjną. Nastąpiły spotkania, debaty, filmy. Cały czas o tym myślę, żyję z tym, zasypiam i budzę się z tym. I nie przestanę, póki sytuacja na Ukrainie się nie zmieni.
.
Jaka jest dziś sytuacja w Odessie?
.
Utrzymuję kontakt z moimi rodakami. Z zewnątrz miasto wydaje się spokojne. Ale jeśli spojrzysz głębiej, możesz zobaczyć nazistowskie marsze w Odessie: 14 października, 2 marca 2018 r., 1 stycznia 2019 r. Często rozmawiam z przyjaciółmi, którzy często mają inny pogląd na to, co dzieje się na Ukrainie. To są blogerzy. Są oni przesłuchiwani przez SBU, zabiera się im sprzęt, na którym pracują. Ukraińscy nacjonaliści, żyjący w Odessie, wywierają psychiczną i fizyczną presję na działaczy, którzy mają inne zdanie – atakują, biją. Wiem to, ponieważ utrzymuję z nimi kontakt.
.
Ludzie, którzy byli na Kulikowym Polu – miejscu, w którym nastąpiła 02 maja katastrofa, są tam nadal w każdą niedzielę – nieustannie, przy każdej pogodzie. Również 02 maja przychodzą ludzie co roku, stoją tam i wspominają zmarłych. „Nigdy tego nie zapomnimy i nigdy nie wybaczymy” – to zdanie jest słyszane wielokrotnie. Ukraińscy nacjonaliści próbowali wcześniej tłumić ten ruch; myśleli, że mogą wywierać presję na starsze panie, ale ten ruch nie zyskał ostatnio dużego zainteresowania wśród nacjonalistów. Finansowanie zmniejsza się i po prostu nie jest dla nich interesujące konkurowanie ze starszymi paniami. Kiedy fundusze wrócą, oni też wrócą.
.
Mówi się u nas: „Szaleli na Majdanie i teraz masz babo placek”. Pytam o sytuację w związkach zawodowych Odessy: „Czy oni byli zwolennikami nowego ukraińskiego rządu?”– Odpowiadają mi: „Tak, było ich trochę w 2014, w 2015 roku, ale dziś już nie są. Już nie skaczą, nie popierają; ci ludzie nawet potępiają dzień, w którym poparli Majdan.
.
Dlatego właśnie tak wygląda w Odessie: 08 maja – to nowe ukraińskie święto – 100 do 200 osób maszeruje na Aleą Sławy w Odessie. W Dniu Zwycięstwa 09 maja przychodzi 50 000. Taka jest obecnie sytuacja w Odessie. Ludzie boją się otwarcie wyjść na ulicę z protestami. Ale w duszy Odessa nadal jest bohaterem wojny ojczyźnianej.

.

Jak wyglądają stosunki z Rosją?

Na demonstracjach mieliśmy rosyjską flagę. Wielu nas wtedy nie zrozumiało.   Nazywali nas separatystami. Ale flaga symbolizuje tylko unię celną z Rosją. Dla europejskiego słuchacza nie ma istotnej różnicy w pojeciach prorosyjski -rosyjski.   Odessa należy oczywiście terytorialnie do Ukrainy. Jednak mentalnie jest miastem rosyjskim. I wielu mieszkańców miało oczywiście nadzieję, że zobaczą nacjonalistyczne marsze, że nastąpi rozwiązanie jak na Krymie.

Dorosłe pokolenie mówi: „To powinno się szybko skończyć, a Rosja powinna tu być”. Młode pokolenie jest kształtowane w duchu ukraińskiego nacjonalizmu. W ten sposób powstaje silny podział społeczeństwa.

Zasłyszałem, że były problemy z wydaniem książki. Czy to prawda?

Z wydaniem nie było problemów. Ale były problemy z prezentacją książki. Opór przychodził ze strony obywateli ukraińskich mieszkających w Niemczech. Czasem otrzymują oni wsparcie od rosyjskich liberałow. Próbują sabotować na różne sposoby imprezy poświęcone prezentacji książki.

Wiesz, próbuję rozmawiać z tymi ludźmi. Piszę do nich, że bylibyśmy bardzo zadowoleni z ich odwiedzin. Mogą zadawać nam pytania, mogą się ze mną kłócić, ale proszę nie strzelać w plecy – jak to często robią. Wywierają presję na organizatorów i ci głównie są Niemcami. Piszą na przykład:„Jeśli zapewnią miejsce dla Muzyki, zostaną zaliczeni do piątej kolumny i zostaną agentami Kremla”.

Są to zarzuty, które mogą odstraszyć ludzi, którzy nie są w polityce. To nie pierwszy raz, kiedy stosuje się taką presję. Tak więc zostały odwołane festiwale filmowe, prezentacja filmu w Poczdamie została udaremniona, a w Dreźnie prezentacja mojej książki została sparaliżowana w listopadzie, co ostatecznie miało miejsce 02 lutego 2019 roku. I zawsze mówię tym ludziom: „Im więcej stawiają przeszkód, tym bardziej upewniam się, że jestem na właściwej drodze, tym bardziej będę się starał realizować swoje plany.

Jak reaguje ukraińska ambasada Ukrainy reaguje na ich akcję oraz na książkę?

W październiku niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych i Fundacja Bölla zorganizowały imprezę. Był tam jeden z pracowników ukraińskiego ambasadora w Niemczech Andrija Melnyka. Podszedłem do niego i przedstawiłem się, pokazałem mu paszport, powiedziałem mu, że jestem uchodźcą politycznym i opowiedziałem mu o mojej książce – o wydarzeniach 02 maja w Odessie. Zapytałem go, czy mogę mu dać książkę. Nie chciał przyjąć książki. Drugi raz był w Warszawie, w sierpniu 2018 r. byliśmy na dużym forum OBWE. Była liczna delegacja ukraińska. Przedstawiłem się również tym ludziom i chciałem dać im moją książkę, aby mogli usłyszeć inną opinię. Ten człowiek kategorycznie odmówił. Nie rozumiem dlaczego. Mógł po prostu przekazać tę książkę komu innemu. Ale nie, nawet nie chciał jej wziąć w swoje ręce..

Jak widzisz przyszłość Ukrainy po tych pięciu latach?

Jestem politykiem – może nie tak dobrze znanym. I oczywiście bardzo martwię się o przyszłość mojego kraju. Chciałbym zobaczyć kraj, zjednoczone państwo. Ale obecny rząd zrobił wszystko, aby nie utrzymać kraju w swych granicach. Krym, który już straciliśmy, Donbas nie wróci. Dlatego można porównać przyszłość Ukrainy z sytuacją w Jugosławii. W końcu się rozpadnie. Wiedza o tym jest gorzka. To tragedia dla państwa. Ale ci, którzy są dzisiaj u władzy, wypełniają zadanie: demontaż Ukrainy!

Przetłumaczył: Zygmunt Białas

Niemiecka wersja:    https://de.sputniknews.com/gesellschaft/20190215323982711-muzyka-gewerkschaftshaus-odessa-massaker/

Pisałem wielokrotnie o masakrze w Odessie, m.in w tekście, link:   https://zygmuntbialas.wordpress.com/2015/05/02/mija-dzis-rok-od-masakry-w-odessie/

Armia USA w Japonii – 01.05.2019.

Od 1972 roku jankesi popełnili ponad 6 000 przestępstw w Japonii, w tym około 100 morderstw i ponad 300 gwałtów.

Prawie 40 000 metrów sześciennych ziemi i piasku, pretensje ze strony Japończyków i milczenie amerykańskiej armii – USA rozbudowują swoją bazę Yokita, a zatem przenoszą tony ziemi do sąsiedniego miasta Tokorozawa. Tak Amerykanie komenderują w Kraju Wschodzącego Słońca.

Nowa budowa wywołała jednak protesty mieszkańców, którzy obawiają się negatywnych konsekwencji dla środowiska. Ale generałowie amerykańscy nie biorą pod uwagę tego „drobiazgu”.

US Army w Japonii

Ziemia ma zostać przeniesiona w ciągu roku. Mieszkańcy obawiają się jednak, że ziemia może również spowodować przeniesienie toksyn do Tokorozawy, co zaszkodzi środowisku w tym regionie. Władze zwróciły się do amerykańskich dowódców z odpowiednim zapytaniem, ale ci twierdzą, że przewieziona ziemia została sprawdzona – i roboty są kontynuowane.

Toshitaka Odati, urzędnik odpowiedzialny za współpracę z armią amerykańską w Radzie Miasta Tokorozawa, wyraził zaniepokojenie, że mieszkańcy są ignorowani w tej kwestii. „To godne pożałowania. Będziemy nadal troszczyć się o bezpieczeństwo i spokój ludności” – zapewnił urzędnik.
To nie jest pierwsza taka kontrowersja w Japonii z powodu działań amerykańskich wojsk. W grudniu 2018 roku zaczęli sypać piasek na wybrzeże w Henoko na Okinawie, gdzie planują przenieść swoją bazę Futenma. Okinawa stanowi mniej niż jeden procent terytorium Japonii, ale znajdują się tam trzy czwarte wszystkich amerykańskich zasobów wojskowych i ponad połowa wojsk amerykańskich stacjonujących w tym kraju. Według prefektury Okinawa jest tam 26 000 personelu wojskowego oraz 19 000 członków rodzin i pracowników cywilnych.
Japoński rząd planuje przenieść amerykańską bazę Futenma, która znajduje się w pobliżu miasta Ginowan i jest uważana za najbardziej niebezpieczną bazę na świecie, do Henoko, również w prefekturze Okinawa. Władze lokalne twierdzą, że nowa baza powinna znajdować się poza prefekturą.
.
Baza w Ginowan miała być zamknięta 20 lat temu i przeniesiona poza prefekturę, ale w końcu tam pozostała. Teraz ma powstać nowe lotnisko w Henoko, a na to trzeba pokryć piaskiem 157 ha linii brzegowej, co zniszczyłoby rafy koralowe w tym rejonie.

Oczywiście mieszkańcom i działaczom ochrony środowiska nie podoba się to.   Przeniesienie bazy amerykańskiej w obrębie prefektury nie oznacza, że ​​obciążenie Okinawy jest niższe. W prefekturze odbyło się nawet referendum, ale rząd japoński dał do zrozumienia, że budowa nowego amerykańskiego lotniska będzie kontynuowana niezależnie od wyników głosowania.

Strach przed helikopterami

Baza Yokota jest najwyraźniej ulepszana w celu przyjęcia samolotów Osprey CV-22 Cabrio. I to jest kolejny powód, że mieszkańcy są niezadowoleni – nie chcą, aby duże samoloty przelatywały nad ich głowami, samoloty, które nie są niezawodne;   wypadków maszyn CV-22 było już sporo. W grudniu 2016 roku jeden z nich wpadł do morza podczas ćwiczeń wojskowych. Kolejny wypadek miał miejsce u wybrzeży Australii 05 sierpnia 2016 roku.

Niedawny wypadek zmusił rząd w Tokio do zażądania od Stanów Zjednoczonych rezygnacji z eksploatacji CV-22 do czasu wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Jednak Amerykanie powiedzieli, że nie ma problemów technicznych z maszynami Osprey, i następnego dnia wystartował następny. Tak więc Japończycy nie mieli innego wyboru, jak tylko zatwierdzić dalsze loty.
.

Przeniesienie lotniska uzasadniają Amerykanie koniecznością bezpieczeństwa regionu i możliwością akcji w przypadku katastrof. Samoloty Cabrio byłyby wykorzystywane w akcjach ratowniczych w regionie, a dodatkowy oddział zostanie przeniesiony do Yokota w celu ich konserwacji technicznej. W najbliższych latach będzie tam stacjonować dziesięć CV-22.

Incydenty z amerykańskimi samolotami zdarzają się stosunkowo często w Japonii.   Czasami amerykańskie helikoptery latają na minimalnej wysokości bezpośrednio nad szkołami. Ciężkie przedmioty spadają nieraz na głowy japońskich uczniów. W grudniu 2018 roku z helikoptera CH-35E spadła szyba z bocznego okna. Na szczęście nikt nie zginął, ale uczeń został zraniony odłamkami. Mieszkańcy Ginowan byli oburzeni, ale Amerykanie odwołali się do tzw. „błędu ludzkiego” i nie podjęli żadnych wysiłków, aby zmienić trasy lotu swoich helikopterów.

Wiele protestów wywołują również działania amerykańskich żołnierzy powietrznodesantowych. W 1996 roku Tokio i Waszyngton zgodziły się, że amerykańskie siły powietrzne będą ćwiczyć tylko na wyspie Iezima, niedaleko Okunawy. Ale Amerykanie przenoszą swoje ćwiczenia do innych miejsc, powołując się na warunki pogodowe. Czasem dochodzi do incydentów. Na przykład w zeszłym roku spadochron spadł na szkołę w mieście Hamura. Burmistrz wyraził swój protest, który Amerykanie zaakceptowali, ale ćwiczenia były kontynuowane.

Mieszkańcy Okinawy nie mogą jednak zapomnieć prawdziwej tragedii: w 1965 roku uczennica została zabita przez przyczepę samochodową, która została zrzucona z samolotu podczas ćwiczeń w pobliżu wioski Yomitan.

Przestępcy z epoletami

Ale nie tylko ćwiczenia amerykańskich żołnierzy wywołują gniew mieszkańców japońskich miast. Od 1972 roku jankesi popełnili ponad 6 000 przestępstw w Japonii, w tym około 100 morderstw i ponad 300 gwałtów. Ponadto odnotowano ponad 200 wypadków drogowych z ich udziałem z ofiarami śmiertelnymi.

Na przykład we wrześniu 1995 roku trzech marynarzy z bazy Camp Hansen zgwałciło 12-letnią dziewczynę. Wszyscy zostali skazani w Japonii, ale wcześniej strona japońska nalegała na przekazanie przestępców przez ponad miesiąc. Ostatecznie dwóch z nich zostało skazanych na dziesięć lat więzienia, a trzeci na sześć i pół roku.Amerykanie zrobili wszystko, co było w ich mocy, aby powstrzymać proces gwałcicieli, a rodziny przestępców oskarżyły sąd o rasizm, ponieważ wszyscy trzej przestępcy byli Afroamerykanami.

Inny podobny incydent miał miejsce w lutym 2008 roku, gdy inny żołnierz piechoty morskiej zgwałcił 14-letnią dziewczynę.

W maju 2016 roku amerykański żołnierz zgwałcił i zabił 20-latkę. Aby ukryć ślady swojej zbrodni, przeniósł ciało swojej ofiary w walizce do lesiu. Dowództwo amerykańskie nałożyło 30-dniowy zakaz wychodzenia z koszar i odwołało wszystkie imprezy we wszystkich bazach. Stało się to jednak dopiero po oficjalnych przeprosinach ze strony prezydenta USA.

Napisał: Nikołaj Protopopow

Przetłumaczył: Zygmunt Białas

Wersja niemiecka:    https://de.sputniknews.com/politik/20190418324742664-gewalttaten-usa-armee-japan/

Może w Europie zachowuje się US Army inaczej? – Tekst, link:   https://zygmuntbialas.wordpress.com/2016/07/29/jak-usa-i-nato-niszcza-europe-29-07-2016/

A w Polsce? – Tekst, link:   https://ndp.neon24.pl/post/148672,armia-usa-w-polsce-alkohol-gwalty-wypadki-kto-ma-sadzic

Co się dzieje w Syrii – 27.04.2019.

Po ponad siedmioletniej wojnie w Syrii i przeciwko niej nastąpiły sankcje gospodarcze ze strony Zachodu, by osiągnąć wreszcie cel: zmianę rządu w Damaszku. Karin Leukefeld, obecnie w Damaszku, opisuje w swoim obecnym raporcie z Syrii, w jaki sposób krajowa ropa jest używana jako broń i jaką rolę odgrywają Kurdowie.

Podzielić Syrię i osłabić

[…] Kurdowie z Afrin należą już do wielkich przegranych w „wielkiej grze w Syrii”.   Samorządny „Canton Afrin” już nie istnieje. „Federacja” w Afrin została zastąpiona przez kalifat kontrolowany przez Turcję. W ponad 300 wioskach regionu osiedliły się sojusznicze islamistyczne jednostki bojowe i ich krewni wypędzeni przez armię syryjską ze wschodniej Ghouta, z Dery lub Homs. Bojownicy z kontrolowanego przez Al-Kaidę Idlib wykorzystują dziś Afrin jako przejście, aby stąd dotrzeć do Turcji.

Turcja nie spieszy się z wycofaniem z okupowanych terytoriów północnej Syrii. Wręcz przeciwnie, chce podporządkować sobie więcej terytorium. Od Eufratu do granicy północnego Iraku ma zostać utworzona strefa buforowa o szerokości do 30 kilometrów, by tureckie wojska lub grupy bojowe sprzymierzone z Turcją mogły powstrzymać syryjskich Kurdów.

Samorząd utworzony przez Kurdów jako „Rojava” (Zachodni Kurdystan) uważa Turcję za „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”. Kurdowie określani są jako „terroryści”,którzy są klasyfikowani jako równie niebezpieczni jak „państwo islamskie w Iraku i Lewancie – powiedział prezydent Recep Tayyib Erdogan – Nie będzie organizacji w północnej Syrii, która zagraża bezpieczeństwu Turcji i integralności terytorialnej Syrii”.

USA chcą sił międzynarodowych w Północno-Wschodniej Syrii

Jednak ścisła współpraca sił zbrojnych USA z „terrorystycznymi Kurdami” jest obecnie sprzeczna ze współpracą turecko-amerykańską w Północnej Syrii. Dyskusje na ten temat były jak dotąd bezowocne. Teraz specjalny wysłannik USA ds. Syrii, James Jeffrey planuje wywierać wpływ na Kurdów w północno-wschodniej Syrii, aby spotkać się z Turkami i „otworzyć im drzwi”, jak opisał niedawno portal internetowy„Al Monitor”.

Waszyngton sugeruje, że „ograniczona liczba” tureckich żołnierzy na terytorium Syrii wzdłuż granicy zapewniłaby strefę buforową od Eufratu do północnej granicy z Irakiem, tak jak Erdogan sobie tego życzy. Inni żołnierze chroniący granicę powinni być zapewniani przez europejskie państwa NATO.

Stany Zjednoczone, które zajmują obszary na wschód od Eufratu z około 2000 siłami specjalnymi i współpracują z jednostkami wojskowymi syryjskich Kurdów jako „sojusznikami w terenie”, nie mają zastrzeżeń do strefy buforowej kontrolowanej przez Turcję, ale chcą też, aby Ankara akceptowała Kurdów. Celem USA jest pozbawienie syryjskiego rządu możliwie największego terytorium i podzielenie Syrii. Turecka okupacja Północnej Syrii oprócz obszarów na zachód i północ od Aleppo – w rejonie Afrin, Azaz, Al Bab i Jarabulus – byłaby sprzeczna z tymi planami.

Przewiduje się również, że Kurdyjskie Ludowe Jednostki Obrony YPG /YPJ zostaną zastąpione przez „lokalną” milicję, poinformował Al Monitor, powołując się na wyższych urzędników Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF): „Arabowie na obszarach z arabską większością i Kurdowie na innych obszarach”. Rzekomo Waszyngton chce się wstawić za wznowieniem rozmów pokojowych między rządem tureckim a Abdullahem Öcalanem, przewodniczącym Kurdystańskiej Partii Robotniczej (PKK), który jest więziony od 20 lat na wyspie więziennej Imrali. Jest to ściśle związane z kurdyjskim YPG /YPJ w północnej Syrii.

Europejczycy powinni się przyłączyć i już tam są

Głównym celem administracji USA jest „wycofanie wojsk amerykańskich z obszarów na wschód od Eufratu” – powiedział Richard Outzen, doradca Departamentu Stanu. Im szybciej sojusznicy USA z „międzynarodowej koalicji” zgodziliby się na rozmieszczenie swych oddziałów w walce z „IS”, tym szybciej żołnierze amerykańscy mogliby się wycofać. „Walka z IS” nadal stanowi oficjalne uzasadnienie dalszej obecności USA w Syrii, nawet po oficjalnym rozpadzie przestępczej organizacji. Prezydent USA Donald Trump potwierdził, że 400 amerykańskich sił specjalnych powinno pozostać w Syrii.

Już na początku roku Stany Zjednoczone próbowały przekonać europejskich sojuszników do bardziej militarnego zaangażowania w północnej Syrii w ramach wielonarodowych sił. Obserwatorzy zakładają, że oddział ten powinien składać się głównie z żołnierzy francuskich i brytyjskich. Francja informuje już o kilkuset żołnierzy w siłach specjalnych na wschód od rzeki Eufrat. Mieszkańcy prowincji Raqqa, z którymi autorka była w stanie przeprowadzić wywiady w Damaszku, potwierdzili obecność amerykańskich i francuskich żołnierzy na tym obszarze, a także wojskowych z innych państw NATO oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej.

Francja i Wielka Brytania otrzymały mandat od Ligi Narodów po pierwszej wojnie światowej nad Syrią /Palestyną (Francja) i Mezopotamią /Transjordanią (Wielka Brytania). Ich obecność w regionie została odrzucona przez Syryjczyków. Belgowie, Duńczycy, Norwegowie i Holendrzy również są aktywni na wschód od Eufratu. Berlin odmawia obecności niemieckich sił specjalnych.

Poza Francją żadne europejskie państwo NATO nie przyznało się do obecności własnych wojsk w Syrii – co narusza prawo międzynarodowe. Ani Rada Bezpieczeństwa ONZ, ani rząd syryjski nie legitymizowały armii amerykańskiej, jak i innych armii do akcji w ramach „sojuszu anty-IS”.

Kurdowie między Zachodem a Ankarą

Przedstawiciele kurdyjskiego kierownictwa wojskowego mają trudny orzech do zgryzienia. Nie chcą zrezygnować ze współpracy z USA i związanego z tym wsparcia finansowego i wojskowego. Nie sprzeciwiają się obecności europejskich wojsk NATO. Jednak Turcja, która także ma zostać włączona do sił wielonarodowych przez Stany Zjednoczone, jest uważana przez syryjskich Kurdów za śmiertelnego wroga   Kurdowie nie chcą przyjąć tych propozycji bez ustępstw ze strony Ankary.

Według prezydenta Emmanuela Macrona Francja poprze kierowane przez Kurdów syryjskie siły demokratyczne (SDF). Wyjaśnił to w Wielki Piątek podczas rozmowy z przedstawicielami SDF w Paryżu. Francja zainwestuje w stabilizację obszarów na wschód od rzeki Eufrat i pomoże w walce z zagranicznymi bojownikami SI i ich rodzinami.

Na kolejnej konferencji prasowej przedstawiciele syryjskich Kurdów powiedzieli, że wzywają do ustanowienia „międzynarodowego trybunału w autonomicznych regionach północnej i wschodniej Syrii, aby potępić tych najemników zgodnie z prawem międzynarodowym i konwencjami międzynarodowymi”. Popełnili swoje zbrodnie na „terytorium Syrii”.

Problemy zaopatrzeniowe w Syrii są wytworzone przez Zachód

Amerykańska próba nakłonienia Kurdów do przyjęcia sił wielonarodowych, w tym Turcji, ma uspokoić Ankarę i wyrwać ją z rosyjskiej strefy wpływów. Ma to na celu osłabienie grupy Astana, w której Rosja, Iran i Turcja uzgadniają swe działania w Syrii. Specjalny wysłannik USA Jeffrey powiedział jesienią 2018 r., że trzeba „wyciągnąć wtyczkę” z działań Astany.

Kurdom należy również uniemożliwić prowadzenie negocjacji z rządem syryjskim w Damaszku. Okupacja północno-wschodniej Syrii przez Turków lub NATO oznacza, że ​​rząd Syrii jest w znacznym stopniu pozbawiony swych bogactw, takich jak woda, pszenica, ropa i gaz. Problemy zaopatrzeniowe, które występują na obszarach Syrii będących pod kontrolą rządu (70% ludności) są – w ramach tego planu wytworzone przez Zachód.

Podczas gdy obszary na wschód od Eufratu są odbudowywane dzięki rozwojowi i „stabilizacji” funduszy partnerów amerykańskich, kryzys gospodarczy w pozostałej części kraju ma zostać zaostrzony. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy chcą w ten sposób zwiększyć presję na rząd syryjski, by ten upadł. Wraz z obaleniem prezydenta Baszara al-Assada USA chcą także osłabić wpływy Iranu w Syrii – to Amerykanie obiecują Izraelowi.

„Wielka gra” trwa

Tu znowu wchodzi w grę syryjska ropa, która obecnie jest wstrzymywana nie tylko ze względu na rząd syryjski, ale przede wszystkim wobec Syryjczyków. Sankcje wydane przez Departament Skarbu USA pod koniec marca 2019 r. dotyczyły wszystkich osób zaangażowanych w transport lub transfery finansowe ropy „dla rządu syryjskiego lub syryjskich instytucji rządowych”.

Benzyna jest subsydiowana przez państwo w Syrii, co oznacza, że stacje benzynowe można uznać za „instytucje rządowe”, tj. przedsiębiorcy zewnętrzni nie moga ich zaopatrywać. Ofiarami są normalni obywatele Syrii. Ale z powodu groźby sankcji ze strony Stanów Zjednoczonych nie tylko egipska administracja Kanału Sueskiego jest zastraszana. Również nie zezwalają przejazdu irańskim statkom z ropą dla Syrii. Syryjscy Kurdowie, czy im się to podoba, czy nie, nie są w stanie udostępnić Syrii zasobów Syrii zgodnie z obietnicą.

„Wielka gra w Syrii” trwa. Po wojnie, której przeciwnicy syryjskiego rządu nie mogli wygrać, następuje wojna gospodarcza – i znowu ludność płaci cenę. Ale USA mogły przeoczyć ważne aspekty swojego planu, tak jak w poprzednich latach.

Moskwa i Teheran z różnymi celami i różnymi podejściami

Rosja i Iran jako sojusznicy rządu syryjskiego potwierdzili już, że są silnymi graczami. W przeciwieństwie do USA, oba kraje szukają sojuszników wśród wrogów rządu syryjskiego. USA i Zachód – w tym Izrael – chcą dzielić, osłabiać i dominować na Bliskim Wschodzie. Rosja i Iran chcą wzmocnić region, pomimo ich różnych interesów i interesów innych podmiotów regionalnych.

Moskwa i Teheran zgadzają się, że wojska amerykańskie powinny opuścić Syrię i region. Oba współpracują z Turcją w Grupie Astana. Jednak chcą również zapobiec osiedleniu się Turcji na stałe w północnej Syrii. Na konferencji prasowej w Moskwie w minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow podkreślił przywrócenie syryjskiej kontroli rządowej w Północno-Wschodniej Syrii jako „jednego z priorytetowych zadań”. Ważne było również nawiązanie dialogu między rządem syryjskim a Kurdami oraz zabezpieczenie interesów bezpieczeństwa Turcji wzdłuż granicy turecko-syryjskiej, powiedział Ławrow.

Wycofanie wojsk amerykańskich i ich sojuszników z NATO z Północno-Wschodniej Syrii utorowałoby drogę zarówno porozumieniu syryjsko-tureckiemu, jak i porozumieniu między rządem syryjskim a syryjskimi Kurdami. To z kolei mogłoby nie tylko zabezpieczyć granicę syryjsko-turecką, zgodnie z umową z Adany z 1998 roku.   Ponadto dostęp do syryjskich zasobów krajowych byłby ponownie wolny, i wszyscy obywateler syryjscy mogliby z nich korzystać.

Napisała: Karin Leukefeld

Przetłumaczył: Zygmunt Białas

Wersja niemiecka:    https://de.sputniknews.com/politik/20190421324763339-usa-syrien-spaltung-oel-waffe/

Co się dzieje w Macedonii Płn. – 26.04.2019.

NATO rozpocznie 20 maja manewry na dużą skalę na poligonie Krivolak w północnej Macedonii.

Chodzi o największe ćwiczenia wojskowe na terytorium tego kraju od czasu uzyskania niepodległości. W dwumiesięcznym manewrach weźmie udział 2 000 żołnierzy macedońskich i amerykańskich. Planowane jest również rozmieszczenie 100 wojskowych z Czarnogóry oraz 75 żołnierzy z Bułgarii, Albanii i Litwy, a także około 450 jednostek różnych technik walki.

Należy przypomnieć, że protokół w sprawie przystąpienia Macedonii Północnej do Sojuszu został podpisany w Brukseli 6 lutego. Była republika jugosłowiańska zostanie jednak członkiem dopiero po ratyfikacji protokołu przez wszystkie pozostałe państwa NATO i parlament w Skopje.

„Północna Macedonia z entuzjazmem czeka na przyszłe manewry na swoim terytorium”– powiedział serbski ekspert wojskowy Aleksandar Radic w wywiadzie dla Sputnika. –„Macedończycy mają do czynienia z własnymi wewnętrznymi problemami politycznymi. Dlatego też będą potrzebowali namacalnych działań, aby skonsolidować podstawy przystąpienia do NATO i rozszerzyć współpracę z USA” – powiedział.

Radic odwiedził niedawno Ministerstwo Obrony Macedonii Północnej. Według niego manewry obejmą także bombowce amerykańskie B-1B, które NATO aktywnie wykorzystało w 1999 r. w bombardowaniu Jugosławii, a potem Afganistanu i Iraku.

„Takie maszyny są rzadko spotykane w ćwiczeniach w Europie. Dla Bałkanów jest to absolutnie bezprecedensowa decyzja”– podkreślił Radic. – „Zaplanowanie dwóch bombowców B-1B jest ewidentnie przesłaniem politycznym, mającym na celu zademonstrowanie hegemonii USA na tych terytoriach. Najprawdopodobniej bombowce wystartują z brytyjskiej bazy lotniczej i zrzucą ładunek na północną część Macedonii” – powiedział ekspert.

Ze swej strony Mitar Kovac, szef Eurazjatyckiego Forum Bezpieczeństwa, powiedział, że manewry w pobliżu granicy z Serbią, były w Belgradzie powodem do obaw:„Przez zgodę dowództwa północnej Macedonii na użycie odrzutowców B-1B, które 20 lat temu doprowadziły do śmierci tysięcy Serbów i ruiny wielu miast serbskich, demonstruje Skopje pełną lojalność wobec NATO”.

Kovac przypomniał, że Belgrad aktywnie współpracuje z europejskim dowództwem USA i dlatego nie wykluczył, że strona amerykańska poprosi Serbię o pozwolenie na przelot bombowców (tłum.: ZB).

Wersja niemiecka:   https://de.sputniknews.com/politik/20190424324791818-us-bomber-balkan-nato-manoever

Rosja nie zostawi Wenezueli na lodzie – 24.04.2019.

Rosyjski minister finansów Anton Siluanow potwierdził, że Wenezuela terminowo przekazała należną ratę na spłatę długów wobec Moskwy.

Ta informacja, dotycząca stosunków finansowych między różnymi krajami, podawana [w Rosji] co miesiąc, niekoniecznie musi być potwierdzana przez urzędnika wysokiego szczebla. Tym razem Caracas opóźnił przekazanie marcowej raty kredytu. Na początku kwietnia Siluanow wyjaśnił, że wenezuelscy partnerzy mieli jeszcze jeden miesiąc tzw. „okresu karencji”.

Jednak to opóźnienie wywołało oburzenie w rosyjskich środkach masowego przekazu. W ubiegłym tygodniu wiele tak zwanych „mediów opozycyjnych” napisało, że Rosja prowadzi fałszywą politykę zagraniczną, próbując grać na „boisku”  przeznaczonym tylko dla  „prawdziwych supermocarstw” – ale nie dla kraju, który jest wprawdzie reprezentowany jako supermocarstwo, którego jednak gospodarka ledwo utrzymuje się na powierzchni.

Z czasów sowieckich Rosja odziedziczyła dwa poważne obciążenia w polityce zagranicznej: po pierwsze, udział w konfliktach zbrojnych za granicą, a po drugie, darmowe wsparcie dla wielu zagranicznych partnerów.

Społeczeństwo rosyjskie reaguje bardzo impulsywnie na śmierć poborowych, którzy stracili swoje życie w wojnach, w których uczestniczył kraj, często bez określenia celów, które byłyby jasne dla zwykłych ludzi. Równie dotkliwy jest problem licznych „stołowników”, którzy bawili w Moskwie w czasach ZSRR z powodów ideologicznych, a państwo nie czerpało z tego korzyści, co w końcu mogło przyczynić się do upadku ZSRR.

Rosja z powodzeniem radzi sobie z tymi dwoma kompleksami w ostatnich latach.  Opiera się głównie na żołnierzach zawodowych, składających się z żołnierzy, którzy dobrowolnie zobowiązali się służyć w wojsku. Jeśli chodzi o drugą kwestię, Moskwa raz po raz podkreśla, że ​​interesy narodowe (a także materialne) znajdują się na czele wszystkich projektów polityki zagranicznej.

Oczywiście wspieranie Syrii i ratowanie jej jako państwa było i jest dobre z moralnego lub etycznego punktu widzenia, ale Moskwa często wskazywała, że ​​w końcu duże rosyjskie firmy w tym kraju na Bliskim Wschodzie otrzymają duże i lukratywne kontrakty. To samo dotyczy Wenezueli. Rosja ponownie stoi naprzeciw Stanom Zjednoczonym, które chcą zdestabilizować ten południowoamerykański kraj, ale też Kreml nie ukrywa, że ​​troszczy się między innymi o inwestycje swoich firm.

Właśnie z tego powodu opóźnienie w spłacie pożyczki przez Caracas okazało się korzystne dla niektórych sił. Rosyjskie media były ostatnio pełne raportów, które chciały przekazać coś opinii publicznej, coś, co Kreml miał niejako przemilczeć:

Po pierwsze, poparcie Wenezueli jest nierozsądnym posunięciem, które może doprowadzić do nowych antyrosyjskich sankcji.

Po drugie, pieniądze dostarczone przez Moskwę mogły zostać sprzeniewierzone przez skorumpowane wenezuelskie przywództwo.

Po trzecie, dług Wenezueli wobec Rosji wyniósł około 5,5 mld USD (3,15 mld długu publicznego i 2,3 mld długu spółki naftowej PDVSA wobec koncernu Rosneft). Ale to są oficjalne dane, prawdziwe liczby mogą być znacznie większe.

Po czwarte, wenezuelski lider opozycji Juan Guaidó zagwarantował bezpieczeństwo rosyjskich i chińskich inwestycji w przypadku przejęcia władzy, ale Moskwa nadal wspierała beznadziejny reżim Maduro, który nie mógł nawet spłacić swoich długów. A to oznacza, że ​​Wenezuela jest także „pasożytem”, a Kreml powtarza swoje błędy z czasów sowieckich.

Na każdy punkt można wyczerpująco odpowiedzieć. Przede wszystkim po pięciu latach sankcji Rosja nie obawia się nowych restrykcji. Ponadto, chociaż Guaidó zagwarantował bezpieczeństwo rosyjskich inwestycji, Kongres Stanów Zjednoczonych stwierdził, że Caracas nie będzie musiał spłacać „długu kryminalnego” zaciągniętego przez reżim Maduro. Wreszcie krytycy Kremla zbyt często używają słowa „być może”, opisując problemy rzekomo ignorowane przez Moskwę.

Nawiasem mówiąc, charakterystyczne jest to, iż wciąż podkreśla się, że długi Caracas wobec Moskwy mogą być większe niż oficjalnie twierdzono. Ponieważ wymienione liczby są zbyt małe w skali globalnej. Dla porównania, chińskie inwestycje w Wenezueli wynoszą około 70 miliardów dolarów, więc Republika Ludowa naraża swoje fundusze na wysokie ryzyko w przypadku zmiany władzy w Caracas.

W tym sensie inwestycje Rosji w Wenezueli nie wyglądają jak beztroska przygoda z potencjalnie tragicznymi konsekwencjami, ale ostrożna i przemyślana gra, mimo że ryzyko jest stosunkowo wysokie. A wiadomość, że władze w Caracas pomimo trudności spłacają swoje długi w terminie, świadczy o nietrafionej krytyce polityki Kremla.

Co więcej, w weekend doniesiono, że po niedawnej podróży do Syrii wicepremier Jurij Borisow i jego spotkaniu z prezydentem Assadem podpisano umowę o dzierżawieniu przez Rosję syryjskiego portu Tartu przez 49 lat.

Większość ekspertów skupiała się na wojskowym aspekcie tej umowy, ponieważ wiadomo, że w Tartus jest baza rosyjskiej marynarki wojennej. Ale jeszcze ważniejszy może być aspekt ekonomiczny; nie jest wykluczone, że Moskwa utworzy centrum handlu ropą naftową w Tartus. Wszystko to dowodzi, że sceptycy i alarmiści nie doceniają fundamentalnie ważnego aspektu rosyjskiej polityki zagranicznej.

Chcą wywołać panikę w rosyjskim społeczeństwie, wskazując na bolesne doświadczenia wcześniejszych czasów, ale bez zrozumienia, że ​​przywódcy są również świadomi tych bolesnych doświadczeń. Dlatego Kreml musi porównać każdy krok z działaniami byłych władców i pamiętać, czy nie powtarza starych błędów, które ostatecznie doprowadziły Związek Radziecki do upadku.

Bo jeśli Moskwa pozostanie bierna z obawy przed możliwą porażką, może to mieć jeszcze gorsze konsekwencje. A to oznacza, że ​​musi działać –  pytaniem jest tylko, w jakim stopniu będzie to działanie przemyślane. Właśnie z tego powodu Kreml jest bardzo ostrożny, a jego krytycy czasami traktują to jako tchórzostwo. Ale Moskwa musi kontrolować swoje ryzyko, aby nie było niekorzystnych skutków. Ta ostrożność wydaje się być przyczyną osiągnięć Kremla w polityce zagranicznej w ostatnich latach.

Zachód pozostaje jedynym władcą świata już tak długo, że po prostu zapomniał, co to jest obliczanie ryzyka i dążenie do maksymalnej wydajności przy minimalnym wysiłku. A Moskwa pokazuje Zachodowi (i reszcie świata), dlaczego legenda o Dawidzie i Goliacie pozostaje tak znacząca dla ludzkości od tysiącleci.

Napisała: Irina Alksnis

Przetłumaczył: Zygmunt Białas

Wersja niemiecka:    https://de.sputniknews.com/kommentare/20190423324779408-russland-venezuela-risiken-schulden/

Co się dzieje w Syrii – 22.04.2019.

Politycy czołowych państw zachodnich lubią mówić o takich wartościach jak demokracja i prawa człowieka. Twierdzą też, że bronią porządku światowego, opartego na tych zasadach.

Ile wart są te deklaracje, widzimy na przykładzie wojny gospodarczej Zachodu przeciw Syrii. Sankcje Zachodu, USA i Unii Europejskiej (UE) przeciwko Syrii uderzyły szczególnie w ludność kraju umęczonego wojną. Zostało to ostatnio odnotowane przez Europejską Radę ds. Stosunków Zagranicznych (ECFR). Jest to „wojna z gospodarką syryjską”,zgodnie z postem na stronie internrtowej ECFR.

Od końca ubiegłego roku Stany Zjednoczone i UE nałożyły nowe sankcje na osoby fizyczne, firmy i organizacje, które skierowane są również przeciw osobom z innych krajów w przypadku prowadzenia interesów z Syrią. Nowe środki są wyraźnie przeciwne rządowi Syrii i prezydentowi Baszarowi al-Assadowi. Zgodnie z uwagami ECFR sankcje zwiększyły cierpienie ludności.

Zanim UE zdobyła Pokojową Nagrodę Nobla w 2012 roku, była (UE) od dawna u boku państw, które eskalowały bunt wewnętrzny części ludności syryjskiej w konflikt zbrojny, a następnie w wojnę regionalną i międzynarodową. Wszystkie próby dialogu ze strony syryjskiego rządu i syryjskiej opozycji zostały odrzucone przez członków opozycji za granicą, którzy również byli wspierani przez UE.

Kiedy Pokojowa Nagroda Nobla została przekazana UE, trwała wojna w Syrii. Dostawy broni, rozmieszczenie wywiadu wojskowego i sił specjalnych w Turcji i Ammanie były w tym czasie w toku, a kolejna bardzo europejska broń ukazała także swój niszczycielski potencjał:„jednostronne sankcje gospodarcze UE”.

Kraj jest karany

Według ONZ środki ekonomiczne są wykorzystywane przez państwo – lub federację państw takich jak UE – aby zmusić inne państwo do zmiany polityki. Konkretnie, środki te oznaczają, że embargo handlowe jest nakładane na inne państwo i że przepływy finansowe i inwestycyjne są blokowane. Osoby, które mają polityczny lub ekonomiczny wpływ na rząd państwa, które ma zostać ukarane lub upokorzone, również zostaną ukarane przez zamrożenie ich aktywów lub zakazanie im podróżowania.

UE początkowo wstrzymała stosunki handlowe z Syrią w sektorze ropy i gazu w maju 2011 r. Europejskim liniom lotniczym zakazano kierowania się na syryjskie lotniska. Z drugiej strony syryjskie linie lotnicze początkowo pozbawione były obsługi technicznej swoich samolotów, a następnie zezwolenia na lądowanie na europejskich lotniskach. Zaprzestano współpracy z Central Bank of Syria, aby firmy, które współpracowały z europejskimi firmami, nie mogły już dokonywać zakupów.

Import części zamiennych i wiele innych zostały zablokowane na tej podstawie, że służyły „reżimowi syryjskiemu, by uciskać lud”. Co roku sankcje zostały rozszerzone i zaostrzone przez UE. Protesty i apele Syrii i organizacji ONZ o zaprzestanie stosowania środków karnych były ignorowane przez UE każdego roku.

Sankcje pogarszają cierpienia Syryjczyków

W maju 2018 r. dyplomata ONZ  Idriss Jazairy odbył podróż po Syrii, zbierając informacje na temat skutków sankcji gospodarczych. Po rozmowach z przedstawicielami rządu, przedstawicielstwami zagranicznymi, stowarzyszeniami handlowymi, agencjami ONZ i społeczeństwem obywatelskim sprawozdawca ONZ stwierdził, że jednostronne sankcje zaostrzają kryzys humanitarny w Syrii.

Martwił się, bo pilnie potrzebna pomoc nie dociera do ludności, ponieważ „podmiotom humanitarnym odmawia się dostępu do pomocy humanitarnej, które to środki są możliwe w ramach jednostronnego systemu kar wobec Syrii”.

Wojna mocno uderzyła w syryjską gospodarkę, produkt narodowy brutto spadł o dwie trzecie, połowa Syryjczyków w wieku produkcyjnym jest bezrobotna, waluta syryjska jest warta tylko jedną dziesiątą wartości z 2010 r. Jedzenie jest średnio osiem razy droższe. Podobnie jak w 2011 r. jedna trzecia Syryjczyków nie może sobie pozwolić na wszystkie niezbędne produkty żywnościowe.

Sankcje zapobiegają pomocy humanitarnej

Zdaniem specjalnego sprawozdawcy ONZ konsekwencje wojny są katastrofalne. Ale środki karne sprawiły, że sytuacja była jeszcze gorsza. „Syryjczycy nie powinni cierpieć za ten międzynarodowy konflikt z jego niesamowitą złożonością”.

Nie tylko Syryjczycy są narażeni na niepewność społeczną, zdrowotną i ekonomiczną, ale także ci, którzy chcą pomagać Syrii lub robić z nią interesy, zostają ukarani. Zapewniają to sankcje finansowe nałożone przez USA. Firmy, które chcą dostarczać, mogą zostać zidentyfikowane na podstawie płatności na ich kontach i ukarane.

To samo dotyczy firm ubezpieczeniowych, które ubezpieczają towary handlowe, firm transportowych, które dostarczają towary. Konsekwencją tego są „nieregularne mechanizmy transferu”. Zwiększa to koszty, opóźnienia, zmniejsza przejrzystość i sprawia, że ​​„w niektórych przypadkach przedsiębiorstwa po prostu nie mogą dostarczyć towaru do Syrii”.

Na przykład brakuje części zamiennych do sprzętu medycznego, a także infrastruktury zaopatrzenia w energię elektryczną i wodę, która została celowo zniszczona przez grupy zbrojne w czasie wojny. Firmy, które mają zostać przebudowane, nie mogą kupić niezbędnego sprzętu i części zamiennych, to samo dotyczy pojazdów, autobusów, sprzętu rolniczego.

Zamiast dialogu, przedłużone i zaostrzone sankcje

Nadzieja Jazairy, że może istnieć „przestrzeń dialogu” z państwami odpowiedzialnymi za „jednostronne środki karne”, nie urzeczywistniła się. Wkrótce po tym, jak dyplomata ONZ wydał pierwsze oświadczenie po wizycie w Syrii, UE rozszerzyła sankcje na Damaszek na kolejny rok i zaostrzyła je. Dotknięci nimi byli ludzie biznesu pomagający w odbudowie i w dziwacznych zakupach ropy, dokonywanych przez rząd syryjski.

Przynajmniej od 2015 r. syryjscy przedsiębiorcy organizują wykup syryjskiej ropy dla rządu w Damaszku. Tankowce jeżdżą konwojami do obszarów na wschód od Eufratu, gdzie znajdują się krajowe zasoby ropy i gazu w Syrii. Wypełniają zbiorniki i wracają do Homs, gdzie jedyna rafineria ropy naftowej w Syrii zaopatruje krajowy rynek. Druga rafineria, ukończona tuż przed wojną, została zniszczona przez grupy zbrojne.

Po drodze milicja zbiera opłaty za transfer. Sankcje przeciwko biznesmenom, którzy organizują zakup ropy i transport dla rządu syryjskiego – i, oczywiście, zarabiają na tym, podobnie jak kierowcy ciężarówek – tłumaczą się tym, że zapewniają dochód IS, który kontroluje pola naftowe.

Przypomnijmy, że pierwsze sankcje UE w 2011 r. uderzyły w eksport ropy i gazu Syrii oraz zwrot rafinowanej ropy z Europy. Na początku lata 2012 r., kiedy pola naftowe znajdowały się pod kontrolą „Wolnej Armii Syryjskiej” (FSA), UE zniosła zakaz eksportu ropy naftowej na obszary znajdujące się pod kontrolą „opozycji”,podczas gdy zakaz dotyczący państwa syryjskiego został utrzymany.

FSA straciła pola naftowe na rzecz Frontu Nusra w 2013 r., a rok później kontrola syryjskiej ropy trafiła do „Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu” (IS). Przez co najmniej dwa lata przemycano duże ilości ropy do Turcji. Tymczasem główne syryjskie pola naftowe i gazowe znajdują się pod kontrolą syryjskich Kurdów i ich sojuszniczego amerykańskiego„sojuszu anty-IS”.

USA: zwiększenie presji na Syrię

Były sekretarz stanu USA Rex Tillerson powiedział w lutym 2018 r. na konferencji  w Kuwejcie, że Stany Zjednoczone kontrolowały 30 procent Syrii na wschód od Eufratu, a tym samym mieszkającą tam ludność, a także większość zasobów ropy w Syrii. USA ściśle współpracują z Rosją, która ma wpływ na prezydenta Syrii Assada i może w końcu przekonać go, by przyszedł do stołu negocjacyjnego podczas rozmów ONZ w Genewie.

Już w styczniu 2018 r. Tillerson naszkicował w Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii „drogę Stanów Zjednoczonych w Syrii”. Odniósł się także do odbudowy i wznowienia stosunków gospodarczych z Syrią, co oznaczałoby koniec sankcji: „USA, UE i partnerzy regionalni nie zapewnią międzynarodowej pomocy w odbudowie obszarów znajdujących się pod kontrolą reżimu Assada – powiedział Tillerson – Każdy zainteresowany przyszłością Syrii powinien zrobić to samo”.

Zjednoczone Emiraty Arabskie są teraz zagrożone sankcjami ze strony Stanów Zjednoczonych, ponieważ otworzyły swoją ambasadę w Damaszku i chcą pomóc budować kraj. Rosja, Iran, Indie, Chiny powinny zostać ukarane za współpracę z Syrią.

Pod koniec stycznia 2019 r. Kongres USA zatwierdził ustawę, która stanowi, że każda osoba, każda firma na całym świecie może być ścigana, jeśli handluje z kimkolwiek, kto jest bezpośrednio lub pośrednio aktywny ekonomicznie w Syrii. Egipt jest pod presją, bo poparła powrót Syrii do Ligi Arabskiej. Liga Arabska znajduje się pod presją, aby nie przywracać Syrii do tej organizacji.

Polityka według schematu przyjaciel-wróg

Duszenie Syrii, jej izolacja, zapaść społeczna, ubóstwo, bezrobocie, nieodpowiednia opieka są pożądane przez Zachód. Niszcząca siła sankcji, odmowa pomocy po odbudowie po wojnie, powinna być kontynuowana i intensyfikowana zgodnie z życzeniem USA, UE i jej partnerów. Przesłanie do ludzi brzmi: „Albo jesteś z nami, albo jesteś przeciwko nam”.

Osobom pragnącym stanąć po stronie USA, UE i jej partnerów należy zaproponować perspektywę, jak szefowa polityki zagranicznej UE Federica Mogherini dyskutowała ze specjalnym wysłannikiem ONZ ds. Syrii, Geirem Pedersonem. W dniach 12-14 marca w Brukseli odbędzie się trzecia „Konferencja na rzecz wspierania przyszłości Syrii i regionu”. Będzie również dotyczyć roli społeczeństwa obywatelskiego i kobiet.

Ale ci, którzy nadal trzymają się swojego kraju, a być może także prezydenta Syrii Bashara al Assada, „będą cierpieć, dopóki nie powstają i nie zmuszą Assada do dymisji”, powiedział były sekretarz stanu USA Tillerson, i jego następca, Mike Pompeo kontynuuje tę linię.

Brak wkładu UE w rozwój Syrii

A UE, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2012 r., jest w w użyciu sankcji obecna, wynika z przemówienia wygłoszonego w połowie lutego przez komisarza UEJohannesa Hahna: „Nie będzie europejskiego wkładu w odbudowę Syrii, dopóki nie nastąpi stabilne przejście polityczne”– powiedział austriacki polityk ÖVP. „Dopóki reżim syryjski nie będzie uczestniczył w procesie kierowanym przez ONZ i dopóki prawa człowieka będą naruszane, nie ulegnie to zmianie”. Ponadto UE nie pozwoli na ponowne uznanie politycznie Syrii.

Nie wiadomo, czy jakiś parlamentarzysta UE zapytał komisarza, co myśli o wielu udokumentowanych konsekwencjach jednostronnych sankcji UE wobec Syrii, które według danych ONZ pogarszają cierpienia Syryjczyków i naruszają ich prawa człowieka.

Niesłyszany głos z Syrii

Grecki ortodoksyjny biskup Elias Toumeh prawdopodobnie miałby wiele do powiedzenia komisarzowi UE Johannesowi Hahnowi. Wiele osób chciało pozostać w Syrii, „ale nie mają minimum tego, czego potrzebują – powiedział niedawno Toumeh austriackiemu dziennikowi Die Presse. „Część naszej ludności uciekła z powodu wojny, teraz wielu odejdzie z powodu ubóstwa”.

Emigracja jest „podstawowym problemem” w Syrii. Szczególnie bogaci i wykształceni ludzie opuścili kraj. Brakuje pracy, nie ma zaplecza szkoleniowego dla młodych ludzi. Młodzi mężczyźni, którzy nie chcieli odbyć służby wojskowej, uciekli. Syria traci swój potencjał na przyszłość.

Machinacje różnych państw wokół Syrii omijają potrzeby ludzi. Pokój musi zaczynać się u podstawy społeczeństwa. Również w Syrii dzieci i młodzież oraz wszyscy ludzie mają prawo do nadziei, bezpiecznej przyszłości i dobrego życia.

Napisała:  Karin Leukefeld

Przetłumaczył /opracował:  Zygmunt Białas

Wersja niemiecka:    https://de.sputniknews.com/politik/20190225324093876-sanktionen-syrien-oel-gassektor/

Co się dzieje w świecie zwierząt – 19.02.2019.

Witam, Panie Zygmuncie – pisze Ikulalibal. – Mam propozycję tekstu, który nie wymaga chyba komentarzy. A każdy czytający zrozumie z niego tyle, ile zechce.

.

Co się dzieje w świecie zwierząt

.

Mrowisko to złożona super struktura, którą ewolucja doskonaliła od około 130 milionów lat. To jeden z najdoskonalszych systemów na planecie, ale nic nie uratuje mrowiska przed zagładą, jeśli zawita tam mały żuczek Lomechusa,   //www.entomart.be/images/INS-1212.jpg

.

Mały brązowy żuczek przenika do komór, gdzie składa się i przechowuje mrówcze jaja. Wszelkie próby strażników, idące w kierunku zidentyfikowania obcego intruza, paraliżowane są substancją wydzielaną przez lomechusa. Strażnicy-mrówki zlizują ją bezpośrednio z napastnika i popadają w stan euforii. Tak zaczyna się zagłada mrowiska.

.
Kiedy lomechusa przeniknie „mieszkalne”  strefy mrowiska, mrówki zaczynają go karmić, spełniając swoisty „rozkaz”  intruza. Żuk drażni swoimi czułkami pewne okolice mrówczej głowy i tym sposobem osiąga pożądany cel.
.
Następnie lomechusa składa około 200 własnych jaj niczym nie odróżniających się od mówczych. Ale kiedy wyklują się z nich larwy, mocno różniące się od larw mrówek, na pozbycie się intruzów będzie już za późno. „Maluchy”  posiadają umiejętność wydawania „pokarmowych rozkazów”  i wydzielania oszałamiającej substancji.
.
Teraz mrówki będą opiekować się obcymi kosztem własnego potomstwa. Wkrótce na utrzymanie lomechusów będą zużywane wszystkie zasoby mrowiska. Na tym etapie mrówki jeszcze mają złudzenie, że kontrolują sytuacje w mrowisku. Ale wkrótce jest już jasne, że dzieję się coś dziwnego. Dotychczasowe życie mrowiska zostaje zakłócone. Strefy niedawno patrolowane przez strażników są puste, pojedyncze robotnice usiłują podejmować pracę, ale szybko porzucają ją i rozchodzą się bezładnie w przypadkowych kierunkach.
.
Na tym etapie widać, że nie wszystkie mrówki porażone są narkotykiem. Jest ich zdecydowanie mniej, tym bardziej że pojawia się nowe pokolenie mrówek. Niestety skutkiem niedożywienia i działania narkotyku mrówek-degeneratów niezdolnych już do podjęcia żadnej funkcji właściwej gatunkowi. Zasoby mrowiska są już na wyczerpaniu; coraz mniej osobników pracuje, a coraz więcej wyłącznie spożywa. Wkrótce zaczyna panować głód.
.
Na tym etapie nic poza siłą zewnętrzną nie jest już w stanie uratować mrowiska. Czystka, wyłącznie brutalna czystka może cokolwiek wskórać. Łopatą wykopuje się część mrowiska, którą następnie dzieli się na jeszcze mniejsze części i po prostu żmudnie oddziela zdrowych i normalnych od intruzów i degeneratów.

.

Zdrowe mrówki w specjalnym pojemniku przenosi się na nowe miejsce, oddalone co najmniej 1 kilometr od starego mrowiska. Podjęcie na nowo funkcji zdrowego mrowiska wymaga czasu, więc przez pewien czas mrówki będą musiały otrzymywać pomoc. Ale jeśli mrowisku uda się przeżyć, to żyjące w nim mówki już na zawsze będą odporne na narkotyki lomechusów. Po prostu z nimi już te numery nie przejdą.   A stare mrowisko w ciągu kilku tygodni zmienia się w martwy kurhan.

.

Pozdrawiam,

Ikulalibal